niedziela, 1 marca 2015

Zmiana

01.03.2015


W ostatnich czasach to słowo robi furorę. Wszędzie padają propozycje byśmy się zmieniali, jakbyśmy na prawdę byli do tego stworzeni.
Mnie rodzi się przewrotne pytanie a w co ja mam się zmienić?
Przyznaję, że całość życia jest nieustanną zmianą, jednak ja mam pozostać wśród tych zmian człowiekiem... obserwującym ... zarządzającym, reagującym na zmianę.

Z moich obserwacji podczas licznych wyjazdów jasno wynika, że bardziej naglącą sprawą jest poznanie siebie, swego własnego Pola oraz zainstalowanych w nas programów.

Wszyscy, którzy właśnie doznajemy życia w ciele... zeszliśmy tu jako doskonałe Istoty... to jest nasz najprawdziwszy rdzeń wyposażony w doskonałą matrycę Pola Życia. Tak to wygląda na planie energetycznym i o tym większość z nas po prostu nie wie.


To stało się za sprawką całego jak najszerzej pojętego systemu edukacyjnego, który ma swój początek w momencie połączenia plemnika z jajeczkiem, co daje początek do rozwoju płodu.... i takie intensywne wpisywanie programów trwa aż do szóstego, czasem siódmego roku życia dziecka.
Właśnie w tym czasie wmontowane są różne zarówno pożyteczne jak i szkodliwe programy, które nami kierują czasem i całe życie.

Dotarcie do własnej Istoty i porównanie pierwotnej matrycy z programami zainstalowanymi przez system społeczny jest na ogół pierwszym i najważniejszym krokiem do odzyskania osobistej suwerenności.

Właśnie w tej konfrontacji przychodzi zrozumienie, że zadaniem programów jest wspierać nasze radosne oraz obfite życie... a skoro ten czy inny program temu nie służy, to można go zmodyfikować lub z niego zrezygnować.
Sami zobaczcie jakie to jest proste ...jednak umysł ludzki szuka komplikacji i przeszkadza w tym... stąd najprostsze rozwiązania sprawiają tyle kłopotu.



Jeśli i ty masz kłopot z wglądem we własne programy ... jeszcze nie dotarłeś do własnej Istoty... zapisz się na sesję (dostępne są też sesje poprzez Skype) ... a ja będę zaszczycona mogąc asekurować twoje działanie w kierunku poznania własnej Istoty.





Sensei o wielu imionach:


Hania, Wanda, Fateha,


Gerlanda, Anillach, Shee


poniedziałek, 23 lutego 2015

Tytularny zawrót głowy


23.02.2015



Dziś mam potrzebę wypowiedzieć się na temat bufonady, której serdecznie nie lubię .. a co też mam prawo czegoś po prostu nie lubić.
Tak więc chcę zwrócić uwagę na używanie wielkich tytułów do małych kompetencji... tak, tak ... ponowiły się znowu niezbyt miłe i nacechowane erystyką wypowiedzi i to sprawiło, że chcę przedstawić własne stanowisko, na własnym blogu jako osobistą opinię.

Mowa oczywiście o różnych mistrzach i mistrzuniach w Reiki.

Opisywałam na tym blogu moją drogę inicjacyjną w Reiki jednak postanowiłam jeszcze raz podkreślić, że już prawie dziesięć lat kroczę przez życie jako
Wielki Mistrz Reiki ...ten tytuł jest rozpoznawany, choć sama wolę mówić o sobie skromnie jako o Sensei, czyli starszej siostrze na drodze.

Jak każdy Mistrz uprawniony cieszę się gdy co raz więcej ludzi wchodzi na drogę Reiki i poprzez ćwiczenia uzyskuje wyższe jakości swego człowieczeństwa.
Wyszkoliłam wielu uczni, którzy wspaniale żyją własnym mistrzostwem i nawet nie muszą legitymować się dyplomem, gdyż ich codzienne życie samo za nich świadczy.

Jednak spotykam ostatnio trochę osób z inną manierą... mówią o sobie Mistrz i wypowiadają się jak celebryta ... używając słowa „szacunek” bardzo frywolnie i bez wiedzy o osobie wypowiadają się publicznie, wkładając własne słowa w usta krytykowanych osób. Czyli każdy chwyt dozwolony byleby tylko poprzez oczernienie wykazać się ... tylko czym taki mistrzuniu się wykazuje ???? na pewno nie wiedzą i wysokiej jakości człowieczeństwem.

Reiki wywodzi się z japońskiej szkoły, gdzie zwraca się baczną uwagę na skromność i prawdziwy szacunek zarówno do własnych uczni... do Mistrzów i do innych ludzi.

Dla tego,kto poznał filozofię Reiki, jest nie do pomyślenia zarzucanie komuś o wyższej randze, że wypowiada własne zdanie bez uprawnień ... żądanie merytorycznych dowodów samemu posługując się ogólnikami. Natomiast uprzejme i grzeczne wyjaśnienie jest wytykane jako agresja. Coś nie tak z wieloma szkołami Reiki, że nie uczą uczni właściwej postawy.

Tych o najwyższych możliwościach jest niewielu, natomiast tych którzy o Reiki dowiadują się z takich nieodpowiedzialnych postów jest najwięcej. Więc nawet tacy mistrzuniowie nie pomyślą, że przez nierozważne słowa nie dodają sobie chwały a całości Reiki wystawiają niezbyt pochlebną opinię ... i nie ważne czego oni dokonują w swoich gabinetach .... bo może się okazać, że niewłaściwa postawa mistrzunia zniechęci innych do wejścia na taką drogę Reiki( drogę marketingu i samo chwalenia poprzez deprecjonowanie innych).


Zdarza się, że nadgorliwy uczeń kombinuje jak to chwalić się zasługami własnego mistrza przypisując sobie to czego uczy go sensei. Jednak od tego jest się właśnie Wielkim Mistrzem, by zachęcić ucznia do właściwej postawy ... do uszanowania każdego i wszystkich i działania z pozycji równy wśród równych.

Przykre jest to, że wielu tytularnych mistrzów sami nie posiadają tej świadomości i zamiast wykazywać się własną, właściwą postawą zastawiają się tytułem, co wprowadza duże zamieszanie.

Od nas, uprawnionych mistrzów, wymaga się w Reiki świadczenia własnym przykładem... tak więc:
  1. czytamy ze zrozumieniem
  2. używamy słów również ze zrozumieniem
  3. szanujemy wypowiedzi każdego, choćbyśmy mieli inne przekonania
  4. nim powiemy „źle czynisz”, sprawdzamy czy aby przypadkiem to my sami nie jesteśmy w błędzie
  5. mistrz nie może mylić opinii z oceną... od tego jest mistrzem by takich błędów nie popełniać... no chyba, że jest właśnie mistrzuniem.
Mistrzuniowie są tak po prawdzie dość nieliczną grupą a jednak tak głośną, że szkodzą całej idei Reiki. 
Osobiście unikam dyskusji z takimi osobami... jednak odpowiedzialność nakazuje mi zwrócenie uwagi na ten problem. Nie chodzi tu o wymądrzanie a jedynie o przypomnienie, że milcząc też przyczyniam się do utrwalenia tej wadliwej postawy.






Sensei o wielu imionach:



Hania, Wanda, Fateha,

Gerlanda, Anillach, Shee










niedziela, 1 lutego 2015

Współczesna nauka o starożytnej wiedzy

01.02.2015




Dziś będę pisać niewiele, bo w filmie mają państwo doskonale wytłumaczone zjawiska i zasady materializowania się naszych myśli.

W tym materiale jeszcze brakuje wyjaśnienia jaki wpływ na pole serca ma mózg w brzuchu. A jest to bardzo silny wpływ ponieważ właśnie tam mamy zdeponowane emocjonalne wzorce naszych przekonań i programów.

Tak więc jeśli mamy mieć czyste i świadome wybory serca, to należy uporządkować nasze emocje w brzuchu (hara) ... dopóki mamy najdrobniejszy ruch w hara przy formułowaniu naszych decyzji to oznacza, że ta decyzja jest sprzeczna z naszym programem. W tej sytuacji należy sprawdzić jaki to jest program i albo zmieniamy program albo decyzję.



Jak zastąpiono nazwy starożytnych i jakimi słowy to już zorientujecie się państwo po wysłuchaniu proponowanego materiału filmowego.
Ja tą wiedzę poznawałam pod starożytną nazwą Reiki, która spójnie przedstawia wszystkie różnorakie nazwy stosowane przez współczesnych naukowców.


Zwróćmy jeszcze uwagę na ważny fakt, który potwierdza epigenetyka. Otóż DNA to tylko taśma na której zapisane są zdarzenia emocjonalne w świecie zewnętrznym... jest to wciąż zapisywana księga modulująca kierunek naszych doświadczeń, który to kierunek możemy sami zmieniać.
No i jedna z najstarszych zasad jakie poznałam:

Nie ma boga bez boga

Współcześni naukowcy mówią o świecie energii i stadium jej zagęszczenia, czyli zastąpili starożytne rozumienie boga, ducha słowem energia.

Polecam jednak cały ten film bo wielu młodszych niż ja ludzi nie ma kontaktu ze starożytnymi pojęciami i te współczesne pomogą zrozumieć bardziej zasadę Reiki jako metody łączenia się ze źródłem wszystkiego.
Zapraszam do filmu:

https://www.youtube.com/watch?v=oCimXVSaKnU&feature=share






Sensei o wielu imionach:


Hania, Wanda, Fateha,

Gerlanda, Anillach, Shee








sobota, 31 stycznia 2015

Fantomowe ... kwantowe ... naukowe


31.01.2015



Tym razem nie będę się zbytnio rozpisywać, tylko załączę pewną audycję
.
Madlen mówi w tej audycji o Reiki ... jednak ani razu nie używa tego prastarego słowa.

Wynika z tego, że naukowcy wzięli pod lupę Reiki jako energię w działaniu ... nazwali to nowymi technicznymi słowami ... opublikowali a może nawet opatentowali wyniki badań i oczywiście pominęli nazwę tej starożytnej wiedzy mnie znaną jako Reiki.


Więc posłuchajcie jak o Reiki mówi się współczesnym językiem ... jak zwał tak zwał, najważniejsze, że działa ... w moim przypadku już ponad 20 lat, a w przypadku innych nawet dłużej

https://www.youtube.com/watch?v=cTrDldAo-bM

Owocnych przemyśleń wolnych od przywiązania do słów i słówek a skupiając się na zasadzie działania, które podnosi jakość życia każdego człowieka i całej planety.




Sensei o wielu imionach:



Hania, Wanda, Fateha,

Gerlanda, Anillach, Shee



czwartek, 22 stycznia 2015

Pola siłowe ... każdy może je wykonać

22.01.2015




O tym, że jeśli czegoś nie widzimy oczyma fizycznymi a to jednak istnieje ... myślę, że o tym przekonywać nie muszę (za przykład nich posłuży powietrze).


Takim bardzo skutecznym narzędziem do ochrony osobistej przestrzeni są pola siłowe. Każdy może zbudować sobie takie pola przy czym jednym pójdzie to szybko i skutecznie ... inni nieco się natrudzą nim pole takie będzie stabilne.


Wspomniane pole budujemy mocą wolnej woli ... w wyobraźni ... i stabilizujemy je własną energią... a więc po kolei.
Wolna wola przejawia się tylko, gdy na poziomie trzech mózgów ( brzuszny, serce i mózg w głowie) wyrażamy decyzję, że coś wybieramy... gdy nie ma zgody emocji umieszczonych w mózgu brzusznym, wówczas realizujemy nasze obawy co do wyboru tego czegoś.

Tak więc jeśli już mamy zgodę wszystkich ośrodków mózgowych co do budowania pól siłowych ... wówczas ruszamy swoją wyobraźnię. Zadanie jest dość proste, mamy sobie wyobrazić coś na wzór kokonu dowolnych wymiarów składającego się z czterech warstw otulających jedna drugą :
  • pierwsza warstwa jest najbliżej biologicznego ciała.... wypełniamy ją energią koloru jasnego pastelowego pomarańczowego. Ta energia otula i przenika nasze ciało;
  • drugą warstwę napełniamy energią koloru bardzo jasno fioletowego;
  • trzecią warstwę wypełniamy energią koloru jasnego różowego z diamentowymi drobinkami;
  • czwartą, ostatnią warstwę, napełniamy żywą energią koloru biało srebrnego.


Na zewnątrz kokony warto złotym kolorem położyć znaki ochronne zakazujące dostępu fal i wibracji manipulujących naszym mentalnym polem.

Dla czego przypominam o tej skutecznej metodzie ochronnej?
Otóż ostatniej nocy, nagle w moje kolorowe zwyczajowo i pogodne sny wdarła się obca energia zalewająca mnie obrazami rodem z horrorów, tnąca strachem nawet organy wewnętrzne. Obudziłam się zlana potem i ze zdumieniem sprawdziłam, że moje pola ochronne zostały uszkodzone ... fakt, że przed snem ich nie umacniałam.

Natychmiast przystąpiłam do napraw swego pola i odesłaniu energii strachu do nadawcy... szło dość opornie, bo był to zmasowany atak na umysły ludzi i maszyny generujące fale nie bardzo mogły je przyjąć... wówczas w akcie desperacji odesłałam ten strach do jego twórców kimkolwiek są. Udało się i ponownie już bezpiecznie zasnęłam w swoich polach siłowych.

Umiejętność zarządzania energiami i dostęp do drugiej gęstości mam już od wielu lat a jednak wystarczyło zapomnieć kilka razy uszczelnić pole siłowe, by mogło być przerwane.
Dla tego proponuję to ćwiczenie z umacnianiem swoich pól siłowych przeprowadzać jak najczęściej ... to dosłownie dwie, trzy minuty skupienia się na celu... nie jest to wyczerpujące. Jest tak, że jeśli ktoś nie ma świadomego dostępu do drugiej gęstości, to napełnianie energią i stabilizowanie takiego pola potrwa nieco dłużej a i zasilać je trzeba częściej.
No i jeszcze jedna uwaga ... nikt za was takiego pola nie zrobi, ani człowiek ani urządzenie ... to robimy poprzez swoją wewnętrzną Istotę, wręcz poza umysłem, choć te etapy podałam specjalnie, by dać zajęcia umysłowi, niech nie przeszkadza.


Życzę radości w tworzeniu własnego bezpieczeństwa i wiele satysfakcji z omijania raf konfliktów i strachów.


Senesie o wielu imionach:



Hania, Wanda, Fateha,
Gerlanda, Anillach, Shee



















wtorek, 20 stycznia 2015

Zmiany

20.01.2015




Jedynym pewnikiem w naszym ziemskim życiu jest ZMIANA.
Mnie w ostatnim czasie dość ciekawie dopadła zmiana i dotyczy w sumie komunikacji werbalnej ze światem ... dotąd komunikowałam się szeroko z ludźmi przez Facebooka i nagle, bez uprzedzeń zostałam w tym miejscu totalnie zablokowana i trwa to już kilka dni.
Cały czas czuję ogromny ruch w polu a jednak pomysłów na rozwiązanie nie mam.
Ostatnio odbyły się zajęcia, które ogłosiłam na FC:
Spotkanie się ze swoją własną esencją życia przy zawiązywaniu się obecnego ziemskiego JA jest bardzo ważne dla każdego żyjącego człowieka ... umożliwia wprowadzenie osobistej harmonii we wszystkich sektorach życia począwszy od biologii, poprzez relacje, pieniądze, życie zawodowe ... do osobistego szczęścia włącznie.”
Niestety nagranie wykładów z zajęć też nie wyszło, więc mimo moich obietnic nie będzie ich na You Tube... a szkoda.


Postanowiłam w kilku słowach nakreślić czym uczestnicy się zajmowali.
Zakreśliłam czym są energie rodowe ... to nasze osobiste energie zasilające naszą machinę biologiczną ziemską. One to określają tematykę doświadczeń jak również dostarczają niezbędnych energii w pełnym zakresie potrzebnych do stawienia czoła tym doświadczeniom.

Jakimi dysponujemy energiami można dowiedzieć się poprzez cofnięcie się w czasie do momentu gdy plemnik tatusia spotkał jajeczko mamusi. 
Tego dokonał każdy uczestnik w osobistej sesji i dla wielu było zdumiewające jak dużo życia spędzali na szukaniu rozwiązań, bezskutecznie, bo nie opierali się o własne możliwości a jedynie o wiedzę „autorytetów”.

Dzień po dniu każdy rozpoznawał osobiste energie i jak układają się w Polu ... poznawał swoje potencjały i możliwości ich realizowania.
Stare powiedzenie mówi, że „ nie ma rodu bez smrodu „.
Jest to niepodważalna prawda... w każdym rodzie na którymś etapie z siedmiu pokoleń zdarzyły się pewne wykluczenia naszych przodków ... my nawet nie znamy tych nieżyjących już przodków a wykluczenie działa również w naszym życiu.
Jest to dość trudne wytropić i zaakceptować takie wykluczenia ... w tym służyłam całą swoją wiedzą i doświadczeniem, by zrozumieć daną indywidualną sytuację i przyjąć fakty historyczne bez oceny.

Dla czego jest to tak ważne?
Otóż każde wykluczenie to jakby brak dopływu energii... to jest tak jakbyśmy mieli gniazdko a w nim prąd nie płyną i podłączenie jakiegokolwiek urządzenia pod to gniazdko nie sprawi, że będzie ono działać.
Są to często ogromne nieciągłości w naszej przestrzeni, które można naprawić przez zaakceptowanie jednego z Praw.

A prawo to mówi, że każdy członek naszego rodu ma mieć równy dostęp do energii rodowych, bez względu na to co robił i jak za życia je wykorzystywał.

Mówiąc oględnie ... czy dany przodek był bestialskim bandytom, czy też świętym ... ma równy dostęp do energii rodowych. Tu nie chodzi o tłumaczenie czy wybielanie przeszłości ... trzeba zaakceptować fakt, że przodek był bandytom i pozwolić mu być swoim przodkiem. Wtedy cała energia płynąca od tego przodka staje do naszej dyspozycji i możemy nią dysponować według własnego pomysłu.



Takie rozpoznanie własnych energii daje ugruntowanie i rozpoznanie jakie programy działały w jego życiu, co daje możliwość wprowadzenia zmian w tych programach tak, by je ukierunkować na własną osobiście wybraną drogę.



Oczywiście zajęcia dają podstawy do dalszej samodzielnej pracy gdyż nikt za nikogo życia przeżyć nie może.
Jednak jak wspaniale jest rozwiązywać własne wyzwania mając do dyspozycji wsparcie całego rodu. Jakże wspaniale podnosi się samopoczucie, gdy wiemy że nawet gdy jesteśmy sami, to nie jesteśmy samotni.
Możemy teraz śmiało wprowadzać w życie osobistą harmonię we wszystkich sektorach życia począwszy od biologii, poprzez relacje, pieniądze, życie zawodowe ... do osobistego szczęścia włącznie.



Chcę tylko dodać, że zdecydowałam się prowadzić podobne zajęcia w ramach osobistych sesji dla tych, co maja kłopot z dojechaniem na zajęcia warsztatowe a mają determinację, by podnieść jakość własnego życia. Właśnie w tym tygodniu jadę na południe Polski by kolejnej osobie pomóc uzyskać lepszą i radośniejszą jakość życia.









Sensei o wielu imionach:
Hania, Wanda, Fateha,
Gerlanda, Anillach, Shee








niedziela, 4 stycznia 2015

Biomachina


04.01.2015

Człowiek biologiczny, to machina, która kierowana jest właściwą istotą wewnętrzną, zwaną duszą, duchem, wyższym ja, czy jak tam sobie chcesz nazwać.
Ta biomachina często uznawana jest za naszą tożsamość, jednak jest to sztuczna tożsamość ... jest ona połączona przez mózg z rozumem istoty, przy czym to pierwsze jest materialne, a to drugie energetyczne.

Piszę o tym, bo dla Istoty wewnętrznej liczy się tylko i wyłącznie ISTNIENIE i DOŚWIADCZENIE, przy czym nie ma znaczenia w jakich warunkach istnieje i czy doświadcza bólu czy radości.

Natomiast biomachina jest bardzo czuła na dyskomfort i ból, ona wtedy płacze... użala się .. wpada w depresję. Postanowiłam więc napisać słów kilka o tej naszej lamentującej biomachinie.

Nasza biologia, jak każda machina składa się z różnych systemów zarządzanych algorytmami w postaci programów wdrażanych w działanie nawykowo i w znakomitej większości podświadomie ... jest to duże ułatwienie, bo może płynnie się poruszać, wykonywać najróżniejsze czynności poza naszą świadomością. Jednak każdy kij ma dwa końce.

Ponieważ biologię otrzymujemy po naszych ziemskich rodzicach, są w niej zapisane najróżniejsze programy, pamięć zdarzeń często nie domkniętych i takie tam sprawki sięgające aż siedmiu pokoleń w linii rodowej mamusi i tatusia. Jest to tak zwane kontinuum... czego przodkowie nie uporządkowali, to przypadło nam w udziale ... a jeśli i my nie zdołamy tego zrobić, zrobią to nasze dzieci, wnuki ...

Więc zajmiemy się teraz tymi algorytmami, programami .. a jest to zagadnienie i proste, i skomplikowane w zależności od naszej determinacji.

Otóż każdy program jaki jest wpisany w naszą biologię można zmienić, zmodyfikować lub usunąć ... a robimy to mocą Wolnej Woli.
Właśnie Wolna Wola jest tym na co reaguje Istota wewnętrzna.
Na czym polega ta wola ... otóż na tym, że we wszystkich ośrodkach mózgowych jest zgoda na taką decyzję. A więc zgoda ma być na poziomie emocji ( ośrodek w brzuchu), uczuć (ośrodek serca), oraz mózgu w głowie... wymaga to sporo determinacji by uzyskać taką spójność i to jest ta trudność ... po tym etapie wszystko dzieje się jak za pociągnięciem różdżki.

Tak więc zaczynamy od rozpoznania sytuacji dla nas trudnej lub niewygodnej ... określamy jaki to może być program ... sprawdzamy czy mamy go tylko modyfikować czy też usunąć.

W przypadku usuwania programów należy pamiętać, że w miejsce usuniętego programu mamy wstawić inny, bardziej nam przyjazny ... no i koniecznie strażników usuwanego programu odesłać z miłością i wdzięcznością za wykonane zadanie, do ich strefy komfortu.
To się nazywa wzięciem odpowiedzialności i zaprzestanie biadolenia.

W kwestii motywacji do zmiany i wzięcia odpowiedzialności za swoje życie:
"Tak, większość ludzi tak skończy - w związkach, których nienawidzą z kolejną wymówką, dlaczego jednak warto się męczyć razem, kombinując, jak być lubianymi przez ludzi, których i tak mają w gruncie rzeczy w dupie, pracując w robotach, których nie chcą za pensję, która ich poniża.
W ostatecznym rozrachunku nie ma niczego ani nikogo kto by Cię zbawił, uwolnił, uratował. Jesteś sam, zależny od siebie, konfrontowany z własnymi demonami i niemogący nigdzie uciec. Bo nie można uciec od siebie. Nie ma gdzie uciekać - jesteś tylko Ty, ze sobą." (nie znam autora cytatu)

Jeśli chcesz i nie potrafisz się tym zająć, zapisz się na sesję. Zdobędziesz doświadczenie i dalej będziesz radzić sobie znakomicie.

Sensei o wielu imionach:

Hania, Wanda, Fateha,
Gerlanda, Anillach, Shee