29.03.2015
Od wielu wieków
człowiek ma trzy mózgi i nasi przodkowie o tym dobrze wiedzieli i
wykorzystywali. W tamtych czasach nauka i duchowość były
naturalnie połączone i jeszcze nie indoktrynowane tępymi
dogmatami.
Jednak nastąpiły
czasy trudne i ... w efekcie rozdzielono te dwie ważne dziedziny. W
obecnych czasach jeszcze przewodzi tak zwane naukowe podejście ...
jednak nauka jest jeszcze młoda i co tu dużo mówić, czasem tylko
udaje się potwierdzić tezę.
Mimo to udało się
już udowodnić istnienie szarych komórek mózgowych zarówno w
sercu, jak i w brzuchu. Teraz tylko wystarczy przypomnieć sobie
starożytną wiedzę i doświadczalnie sprawdzić, co jest w zasięgu
każdego człowieka.
Te trzy ośrodki
mózgowe to:
- w brzuchu
- w sercu
- w głowie
Pierwszy ośrodek, w
brzuchu to emocje i chemia. To on reaguje najszybciej na zdarzenia i
osoby ... mówi dziwnie, bo jakimiś skurczami lub błogością i
natychmiast przekłada to na emocje. Stąd często w obecności
nieznanej nam osoby czujemy się albo skrępowani, zagrożeni lub
wręcz odwrotnie. Tak zwana miłość ziemska związana jest właśnie
z tym ośrodkiem.
Właśnie w brzuchu
następuje natychmiastowe powiązanie naszych programów i nawyków z
emocjami i chemią... to się dzieje szybciej niż zareaguje serce i
głowa. Nazywamy to często instynktem i warto się zawsze przyjrzeć
co nam mówi ten instynkt, bo jest on naszym przyjacielem.
W takich momentach
warto jest wziąć głęboki oddech i sprawdzić czy reagujemy z
programów nam przydatnych, czy też szkodliwych i lękowych.
Niby wszyscy to wiemy,
a jednak skutecznie nas oduczono słuchać zarówno mózgu w brzuchu
jak i w sercu ... poprzez cały system edukacji zostaliśmy
nakierowani na głowę jako jedyny ośrodek mózgowy i to ze szkodą
dla nas samych.
Jako ludzie jesteśmy
skonstruowani z całej masy najróżniejszych programów i dobrze, bo
to ułatwia nam funkcjonowanie w świecie. Jednak wśród tych
służących nam dobrze programów jest też sporo takich, które nam
ewidentnie szkodzą.
No i co z nimi można zrobić ???. Po pierwsze
zauważyć, że one są w nas... a po drugie mocą wolnej woli
zrezygnować z tych programów. Jeśli dodatkowo uwolnimy strażników
programu, to ulga jest natychmiastowa.
Ośrodek w brzuchu
jest tym miejscem, w którym najszybciej możemy te programy zobaczyć
... jednak głowa raczej się nie zgadza i kombinuje przekierowanie
uwagi na świat zewnętrzny ... to ONI maja takie programy, nie ja i
tym zamykamy sobie drogę do usunięcia lub zmiany programu.
Myślę, że tyle
wystarczy, by każdy zaczął własna obserwację i praktykę
zapoznania się właśnie z tym najważniejszym ośrodkiem mózgowym.
Drugim ośrodkiem jest
serce, bardzo ważne i czułe, emitujące na duże odległości
odczucia. Są nawet tacy, co uważają, że tylko serce się liczy a
głowa to jest be ... no i oczywiście o brzuchu najlepiej milczeć.
Nic bardziej mylnego.
Serce jest bardzo
ważnym i silnym ośrodkiem mózgowym, to fakt. Jednak samo serce to
za mało. W tym miejscu Istota określa czego chce doświadczyć
jednak jak dojść do tego, to już musi włączyć się właśnie
głowa.
Najczęściej
przebiega to tak:
Człowiek spotyka
się z jakimś zdarzeniem lub inną osobą. W brzuchu powstaje chemia
i emocje na podstawie których Istota decyduje czy chce konfrontacji
z tą sytuacją, czy nie. Gdy zostaje podjęta w sercu decyzja, to
głowa poprzez analizę i podziały prowadzi najkrótszą drogą do
realizacji decyzji Istoty.
Trzecim
ośrodkiem jest głowa , najbardziej podatna na fałszywe programy
podszyte lękiem. O głowie rozpisywać się nie będę, bo wiedzy
dostępnej jest aż nadmiar.
Może
jeszcze wypada dodać, że lęk i strach nie są tym samym. Otóż
strach jest realny i zawsze pobudza do działania chroniącego
życie.
Lęk
jest wydumanym zagrożeniem, paraliżuje i uniemożliwia działanie.
Stąd strach
znajdziemy w mózgu brzusznym, natomiast lęk w głowie.
Tak
więc wystarczy zapamiętać, że kolejność zawsze jest taka sama.
Rozpoznanie
sytuacji rozpoczyna się przez chemię i emocje w brzuchu... w sercu
zapada decyzja czy chcę tego doświadczyć czy nie ... w głowie
znajdujemy rozwiązania jak wykonać decyzję.
Sensei
o wielu imionach:
Hania,
Wanda, Fateha,
Gerlanda,
Anillach, Shee
 |
| Granice prawdy i fałszu |
28.03.2015
Takie rozważania
towarzyszą mi już od dłuższego czasu. Ostatnie lata, to wysyp
różnych szkół duchowych i nauczycieli ... doprawdy powstają jak
grzyby po deszczu... i to jest prawdziwie dobra nowina.
Jest też ciemna
strona tego zjawiska ... wielu nauczycieli wypowiada się negując
metody i prawdy innych szkół i to bez wiedzy na ich temat. I
właśnie to jest moją rozterką czy głoszą prawdę czy fałsz.
Podaję linki do
artykułów, w których dość obszernie opisałam z punktu człowieka
ziemskiego z jakimi energiami mamy doczynienia i jak z nich czerpiemy
... każda szkoła na swój specyficzny sposób ... i wszystkie te
szkoły mogą doprowadzić do bardzo głębokiego zrozumienia o ile
zrezygnuje się z oceny, krytyki i zwykłego marketingu.
http://homoangelo.blogspot.com/search/label/Podstawy%20energii%20Czyli%20O%20energiach%20nieco%20inaczej
http://homoangelo.blogspot.com/search/label/Praca%20z%20energiami%20%20Czyli%20o%20dystrybucji%20energii
http://homoangelo.blogspot.com/search/label/Podstawy%20energii%20%20czyli%20o%20dystrybucji%20energii%20w%20naszym%20wszech%C5%9Bwiecie
Tak więc w tym
artykule nie będę się rozpisywać, wystarczy że poczytacie
proponowane artykuły i prawda sama w was się ułoży.
Głoszenie czegoś co
się nie sprawdza w moim życiu jest co najwyżej tylko pół
prawdą... czyli tak czy tak prawdą to być nie może.
To jest główny powód
dla którego piszę jedynie o tym czego doświadczam osobiście i
czego świadkami jest wiele osób będących w kontakcie ze mną.
Nie oceniam i nie
krytykuję ani postaw nauczycieli ani szkół całych ... głęboko
wierzę, że każdy uczeń trafia na właściwego dla niego
nauczyciela.
I w takiej akceptacji
jedynie nawołuję by każdy człowiek mądrze korzystał ze
wszystkich ośrodków mózgowych, czyli:
- w brzuchu
- w sercu
- w głowie
Temat tych ośrodków
mózgowych niebawem opiszę w kolejnym artykule.
Senesie o wielu
imionach:
Hania, Wanda, Fateh, Sheeha,
Gerlanda, Anillach
19.03.2015
Jak w każdą środę
prowadziłam zajęcia pro publiko bono ... dwie wieczorne medytacje.
Tym razem był to czas
niesamowitych spotkań. W pierwszej medytacji uczestniczyło sporo
osób i poprosiłam by opisały swoje doświadczenia a ja je
umieszczę u siebie i udostępnię ogółowi.
W drugiej medytacji
było nas już tylko sześć osób.
Zaczęłyśmy śpiewać
mantry Żywiołów i ... od razu przy pierwszy EL, KA, LEM, OM
pojawiło się sporo Istot ... poprosiły bym skontaktowała się z
pozostałymi uczestniczkami medytacji. Chodziło o to, by każda z
nas odczuła ich obecność i zaprosiła Je, lub odmówiła.
Po wyśpiewaniu mantr
poprosiłam by odczuły obecność tych Istot i przeszłyśmy do
śpiewu alikwot ... w tym czasie pojawiły się zaprzyjaźnione
istoty ewoluujące i zajęły miejsce swoje w galeryjkach ... tak
nazywamy tą konstrukcję. Oczywiście pojawili się również
przedstawiciele Arkturian i Hatorów .
Spotykamy się w
ciałach energetycznych ... siedzimy lub tańczymy wokół słupa
ognia ... wyżej są wspomniane galeryjki ... a nad nimi czekający
goście.
Trochę zdziwiły się
uczestniczki, że mają podjąć decyzje o zaproszeniu... jednak
każda zgodziła się na Ich obecność.
Gdy tylko ostatnia
osoba się wypowiedziała mogłyśmy ujrzeć wspaniałość tych
Istot. Wszyscy byli bardzo wysocy ... kiedy stanęłam obok jednej z
Nich, to sięgałam poniżej pasa, a jestem dość wysoka.
Tych Istot było
dziesięć, każda miała nieco odmienny koloryt skóry, różne
kolory długich włosów, różne kształty głowy i różne kolory
szat ... wszystkie też miały przepiękne ogromne oczy nieco się
różniące u każdej Istoty.
Najpierw delikatnie i
w miarę upływu czasu co raz bardziej intensywnie byłyśmy
napełniane informacjami, treściami aktualnymi dla Złotego Wieku.
Gama przyjaznych odczuć intensyfikowała się w nas do stanu
błogości.
W tej medytacji do
słupa ognia wrzucamy pewne upadłe treści i zamieniamy je na tak
potrzebne ludziom treści dotyczące radości, szacunku, wiedzy i...
jest cała lista spraw, które transformujemy. Tak więc jak zwykle
podjęłyśmy to działanie energetyczne a nasi goście podjęli
indywidualne kontakty z każdą z nas i tymi zaprzyjaźnionymi z
galeryjek.
Trudno oddać w
słowach tą zachwycającą atmosferę pierwszego aż tak
niesamowitego spotkania. Z tego co nam przekazano nasi goście
pochodzili z bliskich okolic Centralnego Słońca i stąd była ich
prośba by każda z nas ich zaprosiła... oni nigdy bez naszego
zaproszenia nie nawiązują kontaktu ... bardzo szanują Wolną Wolę
każdej jednostki.
Ciekawostką jest też,
że każda z nas poczuła lekkość i coś jakby wzniosłość ... a
po przebudzeniu spojrzałam w lustro i moja twarz jakby złagodniała
i zrobiła się bardziej szlachetna.
Te zmiany już w nas
pozostaną tak długo jak tylko będziemy sobie tego życzyć.
Ponieważ kończymy
dość późno medytację, to poprosiłam by na dzisiejszym spotkaniu
Klubu Radosnego Życia opowiedziały jak przeżyły to spotkanie i
jakie zauważyły u siebie ciekawostki ... jednak to opiszę dopiero
po spotkaniu.
Tak więc kochani
czuję się niezmiernie szczęśliwa, że miałam ten zaszczyt
uczestniczyć w tak bezpośrednim spotkaniu z Istotami kosmosu ...
sądzę, że było to jedno z pierwszych oficjalnych spotkań na
Ziemi.
Sensei o wielu
imionach:
Hania, Wanda, Fateha,
Gerlanda, Anillach,
Shee
10.03.2015
Odkąd pamiętam
funkcjonowało takie powiedzenie, że Ziemia jest
„ padołem łez
„.
I faktycznie wkoło
były widoczne i słyszalne jęki utrudzonych ludzi. Słowo depresja
na przestrzeni mego życia zrobiło zawrotną furorę ... a ludzie
nią dotknięci masowo cierpieli i nawet umierali. Tak, depresja
okazała się cichym zabójcą ... jednak zagadkowe było jej
pochodzenie. Zwalanie winy na stres jakoś mi nie wystarcza.
Aż w dzisiejszej
sesji przyszły wyjaśnienia ... tak, tak jak zwykle ja z Hanutką
ruszyłyśmy dokończyć zadanie ... jak na dwa „kable”
przystało.
Ponad rok temu
odesłałyśmy pewną żmijową cywilizacja z naszej planety...
jednak wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, że to nie wszystko ... aż
wczoraj w medytacji do Hanuty przyszła informacja : należy usunąć
Morze Łez.
Jak trzeba, to trzeba
i bez zbędnych dyskusji zrobiłyśmy właśnie dziś sesję.
Jak zwykle w takich
zadaniach nie miałyśmy pojęcia o rozmiarach zadania.
Ponieważ mamy taki
układ z Arkturianami, że my ze strony ludzi wchodzimy w zadanie a
Oni dają nam wszelką technologię byśmy to zadanie mogły wykonać
... więc połączyłyśmy się z tą cywilizacją.
Otrzymałyśmy takie
dziwne urządzenie, które wyglądało jak skrzyżowanie odkurzacza z
suszarką i pochłaniaczem i ruszyłyśmy do akcji ... ja od północy,
a Hanuta od południa globu.
Bardzo szybko
zorientowałyśmy się, że jest bardzo dużo zamontowanych urządzeń
do generowania smutku, żalu, rozpaczy i takich tam upadłych emocji.
Zaczęłyśmy zbierać te urządzenia do worków z ciemnej materii i
odsyłać do centrum galaktyki na przemiał.
Nie policzę ile tych
worów odesłałyśmy ... ręce fizyczne już zaczęły mdleć ...
poprosiłyśmy o pomoc.
Pojawiły się takie dziwadła podobne do
ogromnych rozmiarów gąsienic, które z przodu miały wielgachną
paszczę zasysającą a z tyłu zamontowane wory na to co zbierały i
kruszyły ... sterowane były naszą uwagą i... tak praca nabrała
tempa.
Tak więc te
urządzenia szły przed nami a my za nimi osuszałyśmy to morze łez
... i tak wędrowałyśmy po wszystkich kontynentach ... oceanach a
na koniec powróciłyśmy na bieguny. To zadanie było bardzo trudne
i wyczerpujące ... sprawdziłyśmy efekt tej pracy.
Na początku to morze
łez wyglądało jak błotniste, gnijące nie wiadomo co ...
wymieszane dokładnie z Polem Życia, tak że dominował w tym polu
ten przygnębiający smog. To morze łez było jakby spichlerzem rasy
żmijowej, oni się tym karmili i urządzenia, które zamontowali
miały wpływać na pole myśli ludzi by właśnie generowali taką
jakość upadłych emocji.
Tak więc rasa ta
odeszła a ich spichlerz pozostał ciemiężąc ludzi ... pewnie były
jakieś ważne przyczyny, że dopiero teraz pojawiło się nam to
zadanie.
Najważniejsze, że
Pole Życia teraz, po oczyszczeniu wygląda pięknie... ma wiele
różnych barw z przewagą jasnych, naturalnie czystych kolorów ...
tak więc mamy dostęp do wszelkich potrzebnych informacji i możemy
wybierać różne a nie tylko te wywołujące destrukcyjne emocje.
Sesja była nagrana
... Hanutka poda link do tej sesji w komentarzu ... więc dla
wytrwałych to długie nagranie w którym możecie usłyszeć jak to
się odbywało pojawi się nieco później.
Sensei o wielu
imionach:
Hania, Wanda, Fateha,
Anillach, Shee
01.03.2015
W
ostatnich czasach to słowo robi furorę. Wszędzie padają
propozycje byśmy się zmieniali, jakbyśmy na prawdę byli do tego
stworzeni.
Mnie
rodzi się przewrotne pytanie a w co ja mam się zmienić?
Przyznaję,
że całość życia jest nieustanną zmianą, jednak ja mam pozostać
wśród tych zmian człowiekiem... obserwującym ... zarządzającym,
reagującym na zmianę.
Z
moich obserwacji podczas licznych wyjazdów jasno wynika, że
bardziej naglącą sprawą jest poznanie siebie, swego własnego Pola
oraz zainstalowanych w nas programów.
Wszyscy,
którzy właśnie doznajemy życia w ciele... zeszliśmy tu jako
doskonałe Istoty... to jest nasz najprawdziwszy rdzeń wyposażony w
doskonałą matrycę Pola Życia. Tak to wygląda na planie
energetycznym i o tym większość z nas po prostu nie wie.
To
stało się za sprawką całego jak najszerzej pojętego systemu
edukacyjnego, który ma swój początek w momencie połączenia
plemnika z jajeczkiem, co daje początek do rozwoju płodu.... i
takie intensywne wpisywanie programów trwa aż do szóstego, czasem
siódmego roku życia dziecka.
Właśnie
w tym czasie wmontowane są różne zarówno pożyteczne jak i
szkodliwe programy, które nami kierują czasem i całe życie.
Dotarcie
do własnej Istoty i porównanie pierwotnej matrycy z programami
zainstalowanymi przez system społeczny jest na ogół pierwszym i
najważniejszym krokiem do odzyskania osobistej suwerenności.
Właśnie
w tej konfrontacji przychodzi zrozumienie, że zadaniem programów
jest wspierać nasze radosne oraz obfite życie... a skoro ten czy
inny program temu nie służy, to można go zmodyfikować lub z niego
zrezygnować.
Sami
zobaczcie jakie to jest proste ...jednak umysł ludzki szuka
komplikacji i przeszkadza w tym... stąd najprostsze rozwiązania
sprawiają tyle kłopotu.
Jeśli
i ty masz kłopot z wglądem we własne programy ... jeszcze nie
dotarłeś do własnej Istoty... zapisz się na sesję (dostępne są
też sesje poprzez Skype) ... a ja będę zaszczycona mogąc
asekurować twoje działanie w kierunku poznania własnej Istoty.
Sensei
o wielu imionach:
Hania,
Wanda, Fateha,
Gerlanda,
Anillach, Shee
23.02.2015
Dziś
mam potrzebę wypowiedzieć się na temat bufonady, której
serdecznie nie lubię .. a co też mam prawo czegoś po prostu nie
lubić.
Tak
więc chcę zwrócić uwagę na używanie wielkich tytułów do
małych kompetencji... tak, tak ... ponowiły się znowu niezbyt miłe
i nacechowane erystyką wypowiedzi i to sprawiło, że chcę
przedstawić własne stanowisko, na własnym blogu jako osobistą
opinię.
Mowa
oczywiście o różnych mistrzach i mistrzuniach w Reiki.
Opisywałam
na tym blogu moją drogę inicjacyjną w Reiki jednak postanowiłam
jeszcze raz podkreślić, że już prawie dziesięć lat kroczę
przez życie jako
Wielki
Mistrz Reiki ...ten tytuł jest
rozpoznawany, choć sama wolę mówić o sobie skromnie jako o
Sensei, czyli starszej siostrze na drodze.
Jak
każdy Mistrz uprawniony cieszę się gdy co raz więcej ludzi
wchodzi na drogę Reiki i poprzez ćwiczenia uzyskuje wyższe jakości
swego człowieczeństwa.
Wyszkoliłam
wielu uczni, którzy wspaniale żyją własnym mistrzostwem i nawet
nie muszą legitymować się dyplomem, gdyż ich codzienne życie
samo za nich świadczy.
Jednak
spotykam ostatnio trochę osób z inną manierą... mówią o sobie
Mistrz i wypowiadają się jak celebryta ... używając słowa
„szacunek” bardzo frywolnie i bez wiedzy o osobie wypowiadają
się publicznie, wkładając własne słowa w usta krytykowanych
osób. Czyli każdy chwyt dozwolony byleby tylko poprzez oczernienie
wykazać się ... tylko czym taki mistrzuniu się wykazuje ???? na
pewno nie wiedzą i wysokiej jakości człowieczeństwem.
Reiki
wywodzi się z japońskiej szkoły, gdzie zwraca się baczną uwagę
na skromność i prawdziwy szacunek zarówno do własnych uczni... do
Mistrzów i do innych ludzi.
Dla
tego,kto poznał filozofię Reiki, jest nie do pomyślenia zarzucanie
komuś o wyższej randze, że wypowiada własne zdanie bez uprawnień
... żądanie merytorycznych dowodów samemu posługując się
ogólnikami. Natomiast uprzejme i grzeczne wyjaśnienie jest wytykane
jako agresja. Coś nie tak z wieloma szkołami Reiki, że nie uczą
uczni właściwej postawy.
Tych
o najwyższych możliwościach jest niewielu, natomiast tych którzy
o Reiki dowiadują się z takich nieodpowiedzialnych postów jest
najwięcej. Więc nawet tacy mistrzuniowie nie pomyślą, że przez
nierozważne słowa nie dodają sobie chwały a całości Reiki
wystawiają niezbyt pochlebną opinię ... i nie ważne czego oni
dokonują w swoich gabinetach .... bo może się okazać, że
niewłaściwa postawa mistrzunia zniechęci innych do wejścia na
taką drogę Reiki( drogę marketingu i samo chwalenia poprzez
deprecjonowanie innych).
Zdarza
się, że nadgorliwy uczeń kombinuje jak to chwalić się zasługami
własnego mistrza przypisując sobie to czego uczy go sensei. Jednak
od tego jest się właśnie Wielkim Mistrzem, by zachęcić ucznia do
właściwej postawy ... do uszanowania każdego i wszystkich i
działania z pozycji równy wśród równych.
Przykre
jest to, że wielu tytularnych mistrzów sami nie posiadają tej
świadomości i zamiast wykazywać się własną, właściwą postawą zastawiają
się tytułem, co wprowadza duże zamieszanie.
Od
nas, uprawnionych mistrzów, wymaga się w Reiki świadczenia własnym
przykładem... tak więc:
- czytamy
ze zrozumieniem
- używamy
słów również ze zrozumieniem
- szanujemy
wypowiedzi każdego, choćbyśmy mieli inne przekonania
- nim
powiemy „źle czynisz”, sprawdzamy czy aby przypadkiem to my
sami nie jesteśmy w błędzie
- mistrz
nie może mylić opinii z oceną... od tego jest mistrzem by takich
błędów nie popełniać... no chyba, że jest właśnie
mistrzuniem.
Mistrzuniowie
są tak po prawdzie dość nieliczną grupą a jednak tak głośną,
że szkodzą całej idei Reiki.
Osobiście unikam dyskusji z takimi
osobami... jednak odpowiedzialność nakazuje mi zwrócenie uwagi na
ten problem. Nie chodzi tu o wymądrzanie a jedynie o przypomnienie,
że milcząc też przyczyniam się do utrwalenia tej wadliwej
postawy.
Sensei
o wielu imionach:
Hania,
Wanda, Fateha,
Gerlanda,
Anillach, Shee
01.02.2015
Dziś będę pisać
niewiele, bo w filmie mają państwo doskonale wytłumaczone zjawiska
i zasady materializowania się naszych myśli.
W tym materiale
jeszcze brakuje wyjaśnienia jaki wpływ na pole serca ma mózg w
brzuchu. A jest to bardzo silny wpływ ponieważ właśnie tam mamy
zdeponowane emocjonalne wzorce naszych przekonań i programów.
Tak więc jeśli mamy
mieć czyste i świadome wybory serca, to należy uporządkować
nasze emocje w brzuchu (hara) ... dopóki mamy najdrobniejszy ruch w
hara przy formułowaniu naszych decyzji to oznacza, że ta decyzja
jest sprzeczna z naszym programem. W tej sytuacji należy sprawdzić
jaki to jest program i albo zmieniamy program albo decyzję.
Jak zastąpiono nazwy
starożytnych i jakimi słowy to już zorientujecie się państwo po
wysłuchaniu proponowanego materiału filmowego.
Ja tą wiedzę
poznawałam pod starożytną nazwą Reiki, która spójnie
przedstawia wszystkie różnorakie nazwy stosowane przez
współczesnych naukowców.
Zwróćmy jeszcze
uwagę na ważny fakt, który potwierdza epigenetyka. Otóż DNA to
tylko taśma na której zapisane są zdarzenia emocjonalne w świecie
zewnętrznym... jest to wciąż zapisywana księga modulująca
kierunek naszych doświadczeń, który to kierunek możemy sami
zmieniać.
No i jedna z
najstarszych zasad jakie poznałam:
Nie ma boga bez boga
Współcześni
naukowcy mówią o świecie energii i stadium jej zagęszczenia,
czyli zastąpili starożytne rozumienie boga, ducha słowem energia.
Polecam jednak cały
ten film bo wielu młodszych niż ja ludzi nie ma kontaktu ze
starożytnymi pojęciami i te współczesne pomogą zrozumieć
bardziej zasadę Reiki jako metody łączenia się ze źródłem
wszystkiego.
Zapraszam do filmu:
https://www.youtube.com/watch?v=oCimXVSaKnU&feature=share
Sensei o wielu
imionach:
Hania, Wanda, Fateha,
Gerlanda, Anillach,
Shee