sobota, 11 kwietnia 2015

Oczyszczenie

Podwójne życie we śnie

11.04.2015


Właśnie zobaczyłam, że jest 2,29... środek nocy.  Zbudził mnie bardzo realny sen ... mówiąc słowami piosenki, dziwny jest ten świat.

W dni świąteczne nadmiar wolnego czasu poświęciłam na obejrzenie serialu „Wspaniałe stulecie” jednocześnie kontynuując rozciągając zapętlonych energie.

Mam taki zwyczaj, że każde poruszenie energii w ciele rozciągam, rozświetlam tak by dane pasmo powróciło do pierwotnej, niewinnej światłości, z której powstało.

Oglądając jakikolwiek film jednocześnie obserwuję ruch energii w ciele i oczyszczam.
Nuccio D'Aquile RAJ
Oglądając kolejne odcinki tego serialu też wiele się działo w mym ciele a dziś, przed chwilą we śnie zobaczyłam cały obraz na prawdę upadłych energii wspaniale odegranych przez te postacie historyczne... te energie żyły również w moim ciele.

Przypomniało mi się wiele momentów z dzieciństwa i czasu buntu młodzieńczego... był to czas kiedy jeszcze nie mogłam samodzielnie stanowić o sobie i byłam poddana woli starszych.
Tak więc kiedy ktoś mnie skrzywdził, nadepnął mocno na odcisk ... w niemocy oddania „pięknym za nadobne” zżymałam się w myślach i nie były to piękne myśli.

Nie będę się rozpisywać w szczegółach bo są to sprawy niesamowicie intymne i w świadomości nikt poza mną o nich nie wie, co najwyżej może się domyślić.

Jednak były to właśnie te upadłe energie, które tak cierpliwie oczyszczam ... we śnie było to jednak tak realistyczne, wręcz czułam ... i widziałam siebie w takich obrazach, że aż się wybudziłam mocno spocona ... długą chwilę, prosto z serca przepraszałam i wybaczałam, aż się uspokoiłam.


Teraz gdy piszę jeszcze trwa proces likwidowania supłów energetycznych a jednak wyraźnie czuję już ulgę. 
Bardzo zdziwiona jestem, że pomimo całej szczerości te energie zasupłane tkwiły we mnie nękając moje ciało i duszę.
Trzeba było wsparcia mojej gwiezdnej rodziny, bym mogła oczyścić i te sektory przeszłych a również obecnych doświadczeń. 
Bez takiego gruntownego oczyszczenia moja Istota ma problem ze zrobieniem kolejnego kroku ewolucyjnego ... jestem wdzięczna i za serial, i za sen, i za oczyszczenie tylu pasm energii, i za możliwości jakie otrzymuję by iść dalej w głąb pierwotnej czystości.

Spisałam to moje przeżycie na gorąco ... w środku nocy siedzę, opisuję w nadziei, że inni mogą coś dla siebie z tego wynieść. Przecież wielu z nas jest na Ziemi kolejny raz i nawet z historii nie pamięta czasów wszystkich poprzednich wcieleń ... a właśnie tam tkwią uwięzione energie myśli, emocji, uczuć i czekają zasupłane byśmy się nimi zajęli.



Sensei o wielu imionach:


Hania, Wanda, Fateha,

Gerlanda, Anillach, Shee










niedziela, 29 marca 2015

Mózg czy może mózgi

29.03.2015




Od wielu wieków człowiek ma trzy mózgi i nasi przodkowie o tym dobrze wiedzieli i wykorzystywali. W tamtych czasach nauka i duchowość były naturalnie połączone i jeszcze nie indoktrynowane tępymi dogmatami.

Jednak nastąpiły czasy trudne i ... w efekcie rozdzielono te dwie ważne dziedziny. W obecnych czasach jeszcze przewodzi tak zwane naukowe podejście ... jednak nauka jest jeszcze młoda i co tu dużo mówić, czasem tylko udaje się potwierdzić tezę.
Mimo to udało się już udowodnić istnienie szarych komórek mózgowych zarówno w sercu, jak i w brzuchu. Teraz tylko wystarczy przypomnieć sobie starożytną wiedzę i doświadczalnie sprawdzić, co jest w zasięgu każdego człowieka.
Te trzy ośrodki mózgowe to:
  1. w brzuchu
  2. w sercu
  3. w głowie
Pierwszy ośrodek, w brzuchu to emocje i chemia. To on reaguje najszybciej na zdarzenia i osoby ... mówi dziwnie, bo jakimiś skurczami lub błogością i natychmiast przekłada to na emocje. Stąd często w obecności nieznanej nam osoby czujemy się albo skrępowani, zagrożeni lub wręcz odwrotnie. Tak zwana miłość ziemska związana jest właśnie z tym ośrodkiem.

Właśnie w brzuchu następuje natychmiastowe powiązanie naszych programów i nawyków z emocjami i chemią... to się dzieje szybciej niż zareaguje serce i głowa. Nazywamy to często instynktem i warto się zawsze przyjrzeć co nam mówi ten instynkt, bo jest on naszym przyjacielem.

W takich momentach warto jest wziąć głęboki oddech i sprawdzić czy reagujemy z programów nam przydatnych, czy też szkodliwych i lękowych.

Niby wszyscy to wiemy, a jednak skutecznie nas oduczono słuchać zarówno mózgu w brzuchu jak i w sercu ... poprzez cały system edukacji zostaliśmy nakierowani na głowę jako jedyny ośrodek mózgowy i to ze szkodą dla nas samych.

Jako ludzie jesteśmy skonstruowani z całej masy najróżniejszych programów i dobrze, bo to ułatwia nam funkcjonowanie w świecie. Jednak wśród tych służących nam dobrze programów jest też sporo takich, które nam ewidentnie szkodzą.
No i co z nimi można zrobić ???. Po pierwsze zauważyć, że one są w nas... a po drugie mocą wolnej woli zrezygnować z tych programów. Jeśli dodatkowo uwolnimy strażników programu, to ulga jest natychmiastowa.

Ośrodek w brzuchu jest tym miejscem, w którym najszybciej możemy te programy zobaczyć ... jednak głowa raczej się nie zgadza i kombinuje przekierowanie uwagi na świat zewnętrzny ... to ONI maja takie programy, nie ja i tym zamykamy sobie drogę do usunięcia lub zmiany programu.
Myślę, że tyle wystarczy, by każdy zaczął własna obserwację i praktykę zapoznania się właśnie z tym najważniejszym ośrodkiem mózgowym.



Drugim ośrodkiem jest serce, bardzo ważne i czułe, emitujące na duże odległości odczucia. Są nawet tacy, co uważają, że tylko serce się liczy a głowa to jest be ... no i oczywiście o brzuchu najlepiej milczeć. Nic bardziej mylnego.

Serce jest bardzo ważnym i silnym ośrodkiem mózgowym, to fakt. Jednak samo serce to za mało. W tym miejscu Istota określa czego chce doświadczyć jednak jak dojść do tego, to już musi włączyć się właśnie głowa.


Najczęściej przebiega to tak:

Człowiek spotyka się z jakimś zdarzeniem lub inną osobą. W brzuchu powstaje chemia i emocje na podstawie których Istota decyduje czy chce konfrontacji z tą sytuacją, czy nie. Gdy zostaje podjęta w sercu decyzja, to głowa poprzez analizę i podziały prowadzi najkrótszą drogą do realizacji decyzji Istoty.



Trzecim ośrodkiem jest głowa , najbardziej podatna na fałszywe programy podszyte lękiem. O głowie rozpisywać się nie będę, bo wiedzy dostępnej jest aż nadmiar.

Może jeszcze wypada dodać, że lęk i strach nie są tym samym. Otóż strach jest realny i zawsze pobudza do działania chroniącego życie.
Lęk jest wydumanym zagrożeniem, paraliżuje i uniemożliwia działanie.

Stąd strach znajdziemy w mózgu brzusznym, natomiast lęk w głowie.

Tak więc wystarczy zapamiętać, że kolejność zawsze jest taka sama.
Rozpoznanie sytuacji rozpoczyna się przez chemię i emocje w brzuchu... w sercu zapada decyzja czy chcę tego doświadczyć czy nie ... w głowie znajdujemy rozwiązania jak wykonać decyzję.



Sensei o wielu imionach:


Hania, Wanda, Fateha,

Gerlanda, Anillach, Shee











sobota, 28 marca 2015

Prawda czy fałsz


Granice prawdy i fałszu

28.03.2015




Takie rozważania towarzyszą mi już od dłuższego czasu. Ostatnie lata, to wysyp różnych szkół duchowych i nauczycieli ... doprawdy powstają jak grzyby po deszczu... i to jest prawdziwie dobra nowina.
Jest też ciemna strona tego zjawiska ... wielu nauczycieli wypowiada się negując metody i prawdy innych szkół i to bez wiedzy na ich temat. I właśnie to jest moją rozterką czy głoszą prawdę czy fałsz.




Podaję linki do artykułów, w których dość obszernie opisałam z punktu człowieka ziemskiego z jakimi energiami mamy doczynienia i jak z nich czerpiemy ... każda szkoła na swój specyficzny sposób ... i wszystkie te szkoły mogą doprowadzić do bardzo głębokiego zrozumienia o ile zrezygnuje się z oceny, krytyki i zwykłego marketingu.



http://homoangelo.blogspot.com/search/label/Podstawy%20energii%20Czyli%20O%20energiach%20nieco%20inaczej



http://homoangelo.blogspot.com/search/label/Praca%20z%20energiami%20%20Czyli%20o%20dystrybucji%20energii



http://homoangelo.blogspot.com/search/label/Podstawy%20energii%20%20czyli%20o%20dystrybucji%20energii%20w%20naszym%20wszech%C5%9Bwiecie



Tak więc w tym artykule nie będę się rozpisywać, wystarczy że poczytacie proponowane artykuły i prawda sama w was się ułoży.

Głoszenie czegoś co się nie sprawdza w moim życiu jest co najwyżej tylko pół prawdą... czyli tak czy tak prawdą to być nie może.

To jest główny powód dla którego piszę jedynie o tym czego doświadczam osobiście i czego świadkami jest wiele osób będących w kontakcie ze mną.

Nie oceniam i nie krytykuję ani postaw nauczycieli ani szkół całych ... głęboko wierzę, że każdy uczeń trafia na właściwego dla niego nauczyciela.

I w takiej akceptacji jedynie nawołuję by każdy człowiek mądrze korzystał ze wszystkich ośrodków mózgowych, czyli:
  1. w brzuchu
  2. w sercu
  3. w głowie
Temat tych ośrodków mózgowych niebawem opiszę w kolejnym artykule.




Senesie o wielu imionach:


Hania, Wanda, Fateh, Sheeha,

Gerlanda, Anillach









czwartek, 19 marca 2015

Niezwykłe spotkanie

19.03.2015




Jak w każdą środę prowadziłam zajęcia pro publiko bono ... dwie wieczorne medytacje.

Tym razem był to czas niesamowitych spotkań. W pierwszej medytacji uczestniczyło sporo osób i poprosiłam by opisały swoje doświadczenia a ja je umieszczę u siebie i udostępnię ogółowi.

W drugiej medytacji było nas już tylko sześć osób.
Zaczęłyśmy śpiewać mantry Żywiołów i ... od razu przy pierwszy EL, KA, LEM, OM pojawiło się sporo Istot ... poprosiły bym skontaktowała się z pozostałymi uczestniczkami medytacji. Chodziło o to, by każda z nas odczuła ich obecność i zaprosiła Je, lub odmówiła.


Po wyśpiewaniu mantr poprosiłam by odczuły obecność tych Istot i przeszłyśmy do śpiewu alikwot ... w tym czasie pojawiły się zaprzyjaźnione istoty ewoluujące i zajęły miejsce swoje w galeryjkach ... tak nazywamy tą konstrukcję. Oczywiście pojawili się również przedstawiciele Arkturian i Hatorów .

Spotykamy się w ciałach energetycznych ... siedzimy lub tańczymy wokół słupa ognia ... wyżej są wspomniane galeryjki ... a nad nimi czekający goście.
Trochę zdziwiły się uczestniczki, że mają podjąć decyzje o zaproszeniu... jednak każda zgodziła się na Ich obecność.

Gdy tylko ostatnia osoba się wypowiedziała mogłyśmy ujrzeć wspaniałość tych Istot. Wszyscy byli bardzo wysocy ... kiedy stanęłam obok jednej z Nich, to sięgałam poniżej pasa, a jestem dość wysoka.


Tych Istot było dziesięć, każda miała nieco odmienny koloryt skóry, różne kolory długich włosów, różne kształty głowy i różne kolory szat ... wszystkie też miały przepiękne ogromne oczy nieco się różniące u każdej Istoty.

Najpierw delikatnie i w miarę upływu czasu co raz bardziej intensywnie byłyśmy napełniane informacjami, treściami aktualnymi dla Złotego Wieku. Gama przyjaznych odczuć intensyfikowała się w nas do stanu błogości.

W tej medytacji do słupa ognia wrzucamy pewne upadłe treści i zamieniamy je na tak potrzebne ludziom treści dotyczące radości, szacunku, wiedzy i... jest cała lista spraw, które transformujemy. Tak więc jak zwykle podjęłyśmy to działanie energetyczne a nasi goście podjęli indywidualne kontakty z każdą z nas i tymi zaprzyjaźnionymi z galeryjek.

Trudno oddać w słowach tą zachwycającą atmosferę pierwszego aż tak niesamowitego spotkania. Z tego co nam przekazano nasi goście pochodzili z bliskich okolic Centralnego Słońca i stąd była ich prośba by każda z nas ich zaprosiła... oni nigdy bez naszego zaproszenia nie nawiązują kontaktu ... bardzo szanują Wolną Wolę każdej jednostki.


Ciekawostką jest też, że każda z nas poczuła lekkość i coś jakby wzniosłość ... a po przebudzeniu spojrzałam w lustro i moja twarz jakby złagodniała i zrobiła się bardziej szlachetna.
Te zmiany już w nas pozostaną tak długo jak tylko będziemy sobie tego życzyć.

Ponieważ kończymy dość późno medytację, to poprosiłam by na dzisiejszym spotkaniu Klubu Radosnego Życia opowiedziały jak przeżyły to spotkanie i jakie zauważyły u siebie ciekawostki ... jednak to opiszę dopiero po spotkaniu.

Tak więc kochani czuję się niezmiernie szczęśliwa, że miałam ten zaszczyt uczestniczyć w tak bezpośrednim spotkaniu z Istotami kosmosu ... sądzę, że było to jedno z pierwszych oficjalnych spotkań na Ziemi.

Sensei o wielu imionach:




Hania, Wanda, Fateha,

Gerlanda, Anillach, Shee 







środa, 11 marca 2015

Morze łez

10.03.2015




Odkąd pamiętam funkcjonowało takie powiedzenie, że Ziemia jest   
„ padołem łez „.
I faktycznie wkoło były widoczne i słyszalne jęki utrudzonych ludzi. Słowo depresja na przestrzeni mego życia zrobiło zawrotną furorę ... a ludzie nią dotknięci masowo cierpieli i nawet umierali. Tak, depresja okazała się cichym zabójcą ... jednak zagadkowe było jej pochodzenie. Zwalanie winy na stres jakoś mi nie wystarcza.

Aż w dzisiejszej sesji przyszły wyjaśnienia ... tak, tak jak zwykle ja z Hanutką ruszyłyśmy dokończyć zadanie ... jak na dwa „kable” przystało.
Ponad rok temu odesłałyśmy pewną żmijową cywilizacja z naszej planety... jednak wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, że to nie wszystko ... aż wczoraj w medytacji do Hanuty przyszła informacja : należy usunąć Morze Łez.
Jak trzeba, to trzeba i bez zbędnych dyskusji zrobiłyśmy właśnie dziś sesję.
Jak zwykle w takich zadaniach nie miałyśmy pojęcia o rozmiarach zadania.
Ponieważ mamy taki układ z Arkturianami, że my ze strony ludzi wchodzimy w zadanie a Oni dają nam wszelką technologię byśmy to zadanie mogły wykonać ... więc połączyłyśmy się z tą cywilizacją.

Otrzymałyśmy takie dziwne urządzenie, które wyglądało jak skrzyżowanie odkurzacza z suszarką i pochłaniaczem i ruszyłyśmy do akcji ... ja od północy, a Hanuta od południa globu.


Bardzo szybko zorientowałyśmy się, że jest bardzo dużo zamontowanych urządzeń do generowania smutku, żalu, rozpaczy i takich tam upadłych emocji. Zaczęłyśmy zbierać te urządzenia do worków z ciemnej materii i odsyłać do centrum galaktyki na przemiał.
Nie policzę ile tych worów odesłałyśmy ... ręce fizyczne już zaczęły mdleć ... poprosiłyśmy o pomoc.
Pojawiły się takie dziwadła podobne do ogromnych rozmiarów gąsienic, które z przodu miały wielgachną paszczę zasysającą a z tyłu zamontowane wory na to co zbierały i kruszyły ... sterowane były naszą uwagą i... tak praca nabrała tempa.
Tak więc te urządzenia szły przed nami a my za nimi osuszałyśmy to morze łez ... i tak wędrowałyśmy po wszystkich kontynentach ... oceanach a na koniec powróciłyśmy na bieguny. To zadanie było bardzo trudne i wyczerpujące ... sprawdziłyśmy efekt tej pracy.

Na początku to morze łez wyglądało jak błotniste, gnijące nie wiadomo co ... wymieszane dokładnie z Polem Życia, tak że dominował w tym polu ten przygnębiający smog. To morze łez było jakby spichlerzem rasy żmijowej, oni się tym karmili i urządzenia, które zamontowali miały wpływać na pole myśli ludzi by właśnie generowali taką jakość upadłych emocji.



Tak więc rasa ta odeszła a ich spichlerz pozostał ciemiężąc ludzi ... pewnie były jakieś ważne przyczyny, że dopiero teraz pojawiło się nam to zadanie.

Najważniejsze, że Pole Życia teraz, po oczyszczeniu wygląda pięknie... ma wiele różnych barw z przewagą jasnych, naturalnie czystych kolorów ... tak więc mamy dostęp do wszelkich potrzebnych informacji i możemy wybierać różne a nie tylko te wywołujące destrukcyjne emocje.

Sesja była nagrana ... Hanutka poda link do tej sesji w komentarzu ... więc dla wytrwałych to długie nagranie w którym możecie usłyszeć jak to się odbywało pojawi się nieco później.



Sensei o wielu imionach:

Hania, Wanda, Fateha,
                                                                   Anillach, Shee 





















niedziela, 1 marca 2015

Zmiana

01.03.2015


W ostatnich czasach to słowo robi furorę. Wszędzie padają propozycje byśmy się zmieniali, jakbyśmy na prawdę byli do tego stworzeni.
Mnie rodzi się przewrotne pytanie a w co ja mam się zmienić?
Przyznaję, że całość życia jest nieustanną zmianą, jednak ja mam pozostać wśród tych zmian człowiekiem... obserwującym ... zarządzającym, reagującym na zmianę.

Z moich obserwacji podczas licznych wyjazdów jasno wynika, że bardziej naglącą sprawą jest poznanie siebie, swego własnego Pola oraz zainstalowanych w nas programów.

Wszyscy, którzy właśnie doznajemy życia w ciele... zeszliśmy tu jako doskonałe Istoty... to jest nasz najprawdziwszy rdzeń wyposażony w doskonałą matrycę Pola Życia. Tak to wygląda na planie energetycznym i o tym większość z nas po prostu nie wie.


To stało się za sprawką całego jak najszerzej pojętego systemu edukacyjnego, który ma swój początek w momencie połączenia plemnika z jajeczkiem, co daje początek do rozwoju płodu.... i takie intensywne wpisywanie programów trwa aż do szóstego, czasem siódmego roku życia dziecka.
Właśnie w tym czasie wmontowane są różne zarówno pożyteczne jak i szkodliwe programy, które nami kierują czasem i całe życie.

Dotarcie do własnej Istoty i porównanie pierwotnej matrycy z programami zainstalowanymi przez system społeczny jest na ogół pierwszym i najważniejszym krokiem do odzyskania osobistej suwerenności.

Właśnie w tej konfrontacji przychodzi zrozumienie, że zadaniem programów jest wspierać nasze radosne oraz obfite życie... a skoro ten czy inny program temu nie służy, to można go zmodyfikować lub z niego zrezygnować.
Sami zobaczcie jakie to jest proste ...jednak umysł ludzki szuka komplikacji i przeszkadza w tym... stąd najprostsze rozwiązania sprawiają tyle kłopotu.



Jeśli i ty masz kłopot z wglądem we własne programy ... jeszcze nie dotarłeś do własnej Istoty... zapisz się na sesję (dostępne są też sesje poprzez Skype) ... a ja będę zaszczycona mogąc asekurować twoje działanie w kierunku poznania własnej Istoty.





Sensei o wielu imionach:


Hania, Wanda, Fateha,


Gerlanda, Anillach, Shee


poniedziałek, 23 lutego 2015

Tytularny zawrót głowy


23.02.2015



Dziś mam potrzebę wypowiedzieć się na temat bufonady, której serdecznie nie lubię .. a co też mam prawo czegoś po prostu nie lubić.
Tak więc chcę zwrócić uwagę na używanie wielkich tytułów do małych kompetencji... tak, tak ... ponowiły się znowu niezbyt miłe i nacechowane erystyką wypowiedzi i to sprawiło, że chcę przedstawić własne stanowisko, na własnym blogu jako osobistą opinię.

Mowa oczywiście o różnych mistrzach i mistrzuniach w Reiki.

Opisywałam na tym blogu moją drogę inicjacyjną w Reiki jednak postanowiłam jeszcze raz podkreślić, że już prawie dziesięć lat kroczę przez życie jako
Wielki Mistrz Reiki ...ten tytuł jest rozpoznawany, choć sama wolę mówić o sobie skromnie jako o Sensei, czyli starszej siostrze na drodze.

Jak każdy Mistrz uprawniony cieszę się gdy co raz więcej ludzi wchodzi na drogę Reiki i poprzez ćwiczenia uzyskuje wyższe jakości swego człowieczeństwa.
Wyszkoliłam wielu uczni, którzy wspaniale żyją własnym mistrzostwem i nawet nie muszą legitymować się dyplomem, gdyż ich codzienne życie samo za nich świadczy.

Jednak spotykam ostatnio trochę osób z inną manierą... mówią o sobie Mistrz i wypowiadają się jak celebryta ... używając słowa „szacunek” bardzo frywolnie i bez wiedzy o osobie wypowiadają się publicznie, wkładając własne słowa w usta krytykowanych osób. Czyli każdy chwyt dozwolony byleby tylko poprzez oczernienie wykazać się ... tylko czym taki mistrzuniu się wykazuje ???? na pewno nie wiedzą i wysokiej jakości człowieczeństwem.

Reiki wywodzi się z japońskiej szkoły, gdzie zwraca się baczną uwagę na skromność i prawdziwy szacunek zarówno do własnych uczni... do Mistrzów i do innych ludzi.

Dla tego,kto poznał filozofię Reiki, jest nie do pomyślenia zarzucanie komuś o wyższej randze, że wypowiada własne zdanie bez uprawnień ... żądanie merytorycznych dowodów samemu posługując się ogólnikami. Natomiast uprzejme i grzeczne wyjaśnienie jest wytykane jako agresja. Coś nie tak z wieloma szkołami Reiki, że nie uczą uczni właściwej postawy.

Tych o najwyższych możliwościach jest niewielu, natomiast tych którzy o Reiki dowiadują się z takich nieodpowiedzialnych postów jest najwięcej. Więc nawet tacy mistrzuniowie nie pomyślą, że przez nierozważne słowa nie dodają sobie chwały a całości Reiki wystawiają niezbyt pochlebną opinię ... i nie ważne czego oni dokonują w swoich gabinetach .... bo może się okazać, że niewłaściwa postawa mistrzunia zniechęci innych do wejścia na taką drogę Reiki( drogę marketingu i samo chwalenia poprzez deprecjonowanie innych).


Zdarza się, że nadgorliwy uczeń kombinuje jak to chwalić się zasługami własnego mistrza przypisując sobie to czego uczy go sensei. Jednak od tego jest się właśnie Wielkim Mistrzem, by zachęcić ucznia do właściwej postawy ... do uszanowania każdego i wszystkich i działania z pozycji równy wśród równych.

Przykre jest to, że wielu tytularnych mistrzów sami nie posiadają tej świadomości i zamiast wykazywać się własną, właściwą postawą zastawiają się tytułem, co wprowadza duże zamieszanie.

Od nas, uprawnionych mistrzów, wymaga się w Reiki świadczenia własnym przykładem... tak więc:
  1. czytamy ze zrozumieniem
  2. używamy słów również ze zrozumieniem
  3. szanujemy wypowiedzi każdego, choćbyśmy mieli inne przekonania
  4. nim powiemy „źle czynisz”, sprawdzamy czy aby przypadkiem to my sami nie jesteśmy w błędzie
  5. mistrz nie może mylić opinii z oceną... od tego jest mistrzem by takich błędów nie popełniać... no chyba, że jest właśnie mistrzuniem.
Mistrzuniowie są tak po prawdzie dość nieliczną grupą a jednak tak głośną, że szkodzą całej idei Reiki. 
Osobiście unikam dyskusji z takimi osobami... jednak odpowiedzialność nakazuje mi zwrócenie uwagi na ten problem. Nie chodzi tu o wymądrzanie a jedynie o przypomnienie, że milcząc też przyczyniam się do utrwalenia tej wadliwej postawy.






Sensei o wielu imionach:



Hania, Wanda, Fateha,

Gerlanda, Anillach, Shee